czwartek, 17 września 2015

moving in


Przeprowadzki są dosyć długotrwałym procesem. Szczególnie w przypadku, kiedy posiada się tak jak ja dużo przedmiotów z którymi ciężko się rozstać. Gdy już w końcu znalazłam miejsce, w którym zdecydowałam się zamieszkać, nadszedł jeszcze dłuższy proces oswajania się z nową przestrzenią.
Nowe zapachy... do których jakoś nie jestem przyzwyczajona...
Najpierw muszę porozmieszczać meble tak, aby było mi wygodnie. Aby nie uderzać się przypadkowo w nocy, kiedy jest jeszcze ciemno, a ja już wstaję do pracy... Potem muszę poukładać swoje rzeczy w ten sposób, żeby było mi poręcznie po nie sięgać. A następnie muszę zastanowić się w jakim klimacie chciałabym żyć. Decyduję się na orientalno - rustykalny.
Zakładam odpowiednie ubranie, włączam relaksującą muzykę, zamykam oczy i rozmyślam o tym, gdzie chciałabym siadać kiedy jestem sama w mieszkaniu, w jaki sposób będę spędzać wieczory z przyjaciółmi, jak będę przyrządzać dania w kuchni. Oczami wyobraźni widzę już powoli kolory, meble, przedmioty i zapachy, którymi będę się otaczać.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz