poniedziałek, 28 września 2015

pickling

Od czasu kiedy po raz pierwszy spróbowałam kiszonej rzepy w ormiańskiej tawernie Ararat w Warszawie minęło już trochę czasu, a mimo to ten smak ciągle chodził mi po głowie.
Najpierw odkryłam, że kiszoną rzepę można kupić na stoisku Damas, jednakże nie zawsze była tam dostępna. Jakże ucieszyłam się, gdy we wspominanej już kiedyś przeze mnie książce kucharskiej Jerozolima ujrzałam przepis na pikle z rzepy!
W końcu nadszedł ten wolny jesienny dzień, kiedy postanowiłam zabrać się za wykonanie tych przetworów.
Nieodzownym elementem kiszonej rzepy jest niestety burak, dzięki któremu rzepa otrzymuje charakterystyczny różowy kolor. Spróbuję dzisiaj przełamać swoją niechęć do buraka, gdyż jeżeli dobrze pamiętam nie czuć go w kiszonce, a jedyną funkcję jaką pełni to rola barwnika.
Ponieważ posiadam kilka słoików postaram się wypróbować kilka różnych przepisów, a do kiszonej rzepy dodam także kalafior i marchew.

Pickle no 1


Do wysterylizowanego słoika należy włożyć plasterek obranego buraka, obraną i pokrojoną rzepę, pokrojoną marchewkę, bukiety kalafiora i ułożyć ciasno warstwami. 


Dodać suszone pepperoni, 2 łyżki soli (ja użyłam soli himalajskiej), ocet spirytusowy i zalać ciepłą wodą, tak aby przykrywała wszystkie warzywa.


Słoik należy zamknąć, wstrząsnąć aby wymieszać i postawić w nasłonecznionym miejscu. Po około 3-4 dniach pikle powinny być gotowe do spożycia.



Pickle no 2


Do wysterylizowanego słoika należy włożyć plasterek buraka, liść laurowy, ząbek czosnku, suszoną papryczkę pepperoni, odrobinę kurkumy, imbir, a następnie ciasno poukładać warstwami rzepę, marchew i kalafior. 


Do słoika należy wsypać łyżkę soli i zalać ciepłą wodą, tak, aby przykrywała warzywa.
Słoiki należy zostawić w temperaturze pokojowej, a następnie po 2-3 dniach przenieść do chłodniejszego miejsca. Pikle będą gotowe po około 5-7 dniach.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz