poniedziałek, 9 listopada 2015

cooking & friends

Przyrządzanie potraw nie sprawia mi nigdy takiej przyjemności jak podczas robienia tego dla kogoś. Uwielbiam kiedy w moim domu gromadzą się bliscy mi znajomi, dyskutujemy, plotkujemy, żartujemy, słuchamy muzyki i jemy. Niezmiernie rzadko niestety mamy ku temu teraz okazję, gdyż dzielą nas kilometry. 
Przeprowadzenie się do obcego miasta, gdzie nie ma się żadnych znajomych i nie zna się żadnych miejsc posiada jednak pewne dobre strony. Otóż powoli zaczyna być co raz mniej obce, co raz więcej zakątków robi się swoich, własnych, co raz mniej jest obcego, a dom po jakimś czasie wypełnia się ludźmi. I znowu można dzielić się jedzeniem i muzyką, doświadczeniami z kimś, kto za chwilę będzie już bliski.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz