poniedziałek, 25 kwietnia 2016

my first half marathon

Nie przepadam za stawianiem sobie celów. Jakichkolwiek. A jednak około cztery miesiące temu, może na początku grudnia, może stycznia, podjęłam się pewnego wyzwania. Zapisałam się na swój pierwszy półmaraton. Dlaczego to zrobiłam? Chyba głównie dlatego, aby pobiec w nim z bliskimi mi osobami, aby znaleźć pretekst do pojechania do domu i przeżycia czegoś razem.
Dzięki niedawno zapoznanym osobom, które bardzo szybko stały się mi dużo bliższe niż mogłam przypuszczać, rozpoczęłam przygotowania i serię intensywnych treningów. Nieważna była pogoda, śnieg czy deszcz, mróz, nieważna była czy to bardzo poranna czy bardzo późna godzina. Bardzo szybko przyzwyczaiłam się, że bieganie stało się codziennym obowiązkiem, które po chwili przerodziło się w nawyk.
Często zadawano mi pytania, jak to jest że jestem w stanie się zmusić do codziennego biegania, skąd znajduję motywację? Odpowiedź, która mi się nasuwa, to że treningi po pewnym czasie były tak naturalne, jak wstawanie codziennie rano i nie myślenie o tym, że trzeba zrobić kawę, aby się obudzić, tylko po prostu jej robienie.


Kiedy trzy tygodnie przed zawodami doświadczyłam kontuzji bardzo ciężko było mi przerwać treningi i dopuścić myśl do siebie, że coś nad czym pracowałam i do czego dążyłam może nie zostać spełnione. Ale chyba tak to już czasami bywa... nie jestem jednak pewna, czy w tym wszystkim mimo to postawiony cel był najważniejszy. No bo przecież i tak nie lubię sobie stawiać celów. Ważniejsze było to, kogo przez dążenie do niego poznałam, kogo postawił mi na drodze, wszystkie chwile spędzone razy i niejednokrotne przekraczanie swoich barier i limitów.


Swój pierwszy półmaraton przebiegłam z kontuzją, co daje mi jeszcze większą satysfakcje. Przy moim pierwszym półmaratonie kibicowało mi wiele osób, których wcześniej w moim życiu nie było, a także te, dla których się na niego zapisałam. Mój pierwszy półmaraton dał mi tyle siły i wiary w siebie, że już za niecałe dwa tygodnie biorę udział w kolejnym.


However you move, let's move together

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz