piątek, 11 sierpnia 2017

triathlon energy bar

Starając się od chyba ostatniego półrocza nadgonić za wszystkimi treningami triathlonowymi zaniedbałam się w przyrządzaniu domowych specjałów, a na pewno zaniedbałam pisanie o nich. Czas nadszedł aby to zmienić, i ponownie powracam z przepisem na batoniki energetyczne, idealne podczas i po treningu. Rynek zapełnił się nagle gotowymi produktami i już już chwytałam za taki batonik w jednym ze sklepów, gdy w ostatniej chwili powstrzymałam się i powróciłam do półki ze zdrową żywnością i bakaliami, aby wybrać składniki na batoniki domowej produkcji.


Tym razem sięgnęłam do zapasów z zakupów w pakistańskiej dzielnicy Luton i oprócz typowych rodzynek dodałam także anardana, czyli suszone pestki granatu. Mają kwaśny smak, co myślę że w ciekawy sposób złamie słodkość batonik. Wśród właściwości anardany wymienia się przede wszystkim wspomaganie trawienia.


Kolejną nowością której użyłam są suszone owoce berberysu, które z kolei udało mi się zakupić na targu w Wiedniu. Wspomagają one odporność organizmu, działają przeciwbólowo i przeciwgorączkowo. Berberys jest także polecany dla osób żyjących w stresie - uspokaja i wycisza, a także poprawia koncentrację.


potrzebne składniki


150 gr daktyli suszonych bez pestek
szklanka płatków owsianych
szklanka płatków orkiszowych
szklanka płatków owsianych
garść pestek słonecznika
garść rodzynek
garść owoców berberysu
garść suszonych pestek granatu
pół gorzkiej tabliczki czekolady, posiekanej
kakao
odżywka białkowa

Posiekane na drobno daktyle zalewamy w małym garnuszku zimną wodą, doprowadzamy do wrzenia a następnie gotujemy jeszcze przez 5-10 minut aż zupełnie zmiękną. Odstawiamy na bok do ostygnięcia.
Pozostałe składniki mieszamy ze sobą, dodajemy miksturę z daktylami, a następnie przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia i mocno dociskamy do dna.
Całość pieczemy w piekarniku rozgrzanym do około 180 stopni przez około 30 minut.